WYSZUKAJ NA BLOGU

wtorek, 22 października 2013

Calvin Klein: mieniące się cienie w kremie.HIT czy KIT?

Witajcie kochani,

Za oknem mamy już typowa jesień, która zagościła chyba już na dobre, więc trzeba się po prostu do niej  przyzwyczaić. Ja robię co mogę, by wprowadzać się w dobry, pozytywny nastrój, a pomagają mi w tym np.zakupy;) hiih..tak,tak..ale nie zawsze jakieś super wielkie..czasami może to być jedna mała rzecz. Tym razem padło na bardzo ładny, mieniący się cień w kremie Calvina Kleina. Jest to pierwszy cień w kremie, który kupiłam, a wybrałam własnie taki, z myślą o szybkim, porannym makijazu do pracy, kiedy to zawsze się spieszę, czas jest moim wrogiem nr 1 i wiecznie go mało. 
Cień prezentuje się mniej więcej tak:





Cień zapakowany jest w plastikowym, bardzo estetycznym słoiczku z beżową nakrętką. Pojemność to 2,5 grama za cenę ok. 3 funtów, na e-bay-u można go upolować nawet za 1 funta. Skuszona więc taką okazją zakupiłma cień.
Wybrałam odcień snakeskin silver, który wydawał się najodpowiedniejszy na dzienne makijaże. Cień pięknie się mieni, na ręce wygląda obłędnie, dobrze napigmentowana, kremowa konsystencja oraz dużo zmielonych, mieniących się drobinek robią na prawdę ogromne wrażenie. Znalazłam tylko jeden minus tego produktu: cień już po ok. 2 godzinkach zbiera się w załamaniu powieki- czego po prostu nie znoszę...pozostało mi go jedynie stosować w wewnętrznych kącikach oka do deliaktnego rozświetlania, lub po prostu jako rozśmietlacza- tylko to mi przyszło do głowy..
Hmmm co myślicie?
 Znacie jakieś inne zastosowanie cieni tego typu?

Odpowiadając na pytanie zadane na początku:

 Calvin Klein:mieniące się cienie w kremie.
HIT czy KIT?

Odpowiadam ze smutkiem: KIT.

Pozdrawiam,