WYSZUKAJ NA BLOGU

wtorek, 6 sierpnia 2013

Welcome Back # Nowości w mojej kosmetyczce # Houl zakupowy

Witam serdecznie ponownie:) Ohh jak dawno mnie tu nie było, jak dawno nie pisałam, nawet sama nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo się za tym stęsknilam:)
Dziś na rozgrzewkę króciutki post:

  MINI HOUL ZAKUPOWY

-  raczej kosmetyczny niż ubraniowy.
 Zapraszam zaintersowanych:)

Dla żądnych pozytywnych wrażeń polecam piosenkę, którą właśnie słucham:






Na pierwszy ogień - PODKŁAD RIMMEL- LASTING FINISH - mój to CLASSIC BEIGE- 201:


 









Plusy:
- cena- dosyć niska: ok 7 funtów
-opakowanie: szklana buteleczka z pompką- odpowiednio dozuje produkt
- idealnie stapia sie ze skórą
- wygładza
- długo utrzymuje się na twarzy, choć napewno nie 25 h;)
- ma bardzo przyjemny zapach
- duża gama kolorystyczna
Minusy:
- po jego aplikacji skóra jest jakby klejąca i mokra( mam cerę mieszaną)- może to efekt tego nawilżania,które ma zapewniać, jak dla mnie jest to dość nieprzyjemne uczucie
- niewystarczające krycie 
- nie matuje

Czy kupiłę go ponownie?

Nie sądzę. Tym razem skusiła mnie cena oraz chęć przetestowania go, jednak podkład nie umywa się do mojego poczciwego Revlona. Dla osób z nieskazitelna cerą być może będzie odpowiedni, jak dla mnie nie zapewnia on tak idealnego krycia oraz matu, którego potrzebuję, choć jak widzicie produkt ten posiada też wiele plusów..decyzja nalezy do WAS:)

Kolejny produkt, który ostatnimi czasy wpadł mi w ręce to  SKIN- BALANCING CLEANSER firmy  balance Me.




Najpierw może o firmie: balance Me.- to naturalne, wysokiej jakości kosmetyki produkowane  w UK . Na każdym z ich produktów możemy zobaczyć taką oto gwarancję:

balance Me promise:


Pełnowymiarowy produkt kosztuje ok. 16 funtów, mi udało się  dostać 50-ml wersję razem z gazetą GLAMOUR, za jedyne 2 funty;)

Moje pierwsze wrażenie było baardzo, ale to bardzo negatywne, głównie ze względu na zapach: dosyć intensywny i ziołowy. Pomyslałam: tak nie powinien pachnieć naturalny kosmetyk!
Ale przecież nie wyrzuce go do kosza, tylko ze względu na zapach..
O dziwo..po kilku aplikcjach szybko się do niego ptrzyzwyczaiłam, a nawet mogę śmiało powiedzieć ,że go polubiłam:)

Produkt przeznaczony jest do cery normalnej i mieszanej.
Na mojej buźce spisuje się znakomicie: jest delikatny i kremowy, ale też skuteczny. Pozostawia skórę czystą, aksamitną i świerzą.

Czy kupię ten produkt ponownie?

Odpowiedź będzie przewrotna: i TAK i NIE- w zależności oczywiście od ceny. Jeżeli znajdę go gdzieś na promocji (dam za niego max 10 funtów)lub  dorwę jeszcze gdzieś z gazetę GLAMOUR- to z pewnością go kupię. W cenie reguralnej- 16 funtów, to trochę za drogo.


Kolejny produkt to  SPOT ZAPPING GEL fimy T-ZONE. Produkt sam w sobie nie jest nawet interesujący. Jego cena jest śmieszna, bo ok. 1 funt. Jest jednak skuteczny: dobrze wysusza pryszcze i niedoskonałości. Jest to idealny produkt do zastosowania, jeżeli szybko chcemy zniwelować zaczerwienioną krostę lub osuszyć przykrą niespodziankę. Niestety jest bardzo agresywny,a jego zapach bardzo intensywny( szczypie w oczy) nie polecam dla osób z cerą wrażliwą. 

Kolejne to maseczki do twarzy:

MONTAGNE JUANESSE

* strawberry souffle
*passion peel off

 

Osobiście nie wierzę w skuteczność tego typu maseczek, ale uwielbiam je stosować. Poprawiaja mi humor, zastosowana w odpowiedniej atmosferze potrafi zdziałać cuda, mówię tu oczywiście o pachnącej kąpieli, świecach, przyjemnej muzyce, etc., etc, do tego "pyszna" i pachnaca maseczka, ciekawa lektura- nic dodać , nic ująć:)



COLLECTION 2000 - odcień 47- milkshake

- jeszcze nie używałam, więc opinię pozostawię na później.  Szukałam koloru mniej więcej zbliżony do takiego, który miałam wcześniej:

 



a teraz chciałam się WAM pochwalić małymi zdobyczami
 z TOP SHOP-u :







Tak, tak- tez sama nie wierzyłam na początku;)
Konkretna przecena ;)


Pozdrawiam i życze miłego wieczorku:)